Informacja o cookies
Korzystamy z plików cookies w celach statystycznych i umożliwienia funkcjonowania serwisu.
Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.
Informacje o możliwości zmiany ustawień cookies »
Zgadzam się, zamknij X
+48 331 67 43 Change language

Karol Mirowski » Metrowy sum i test kołowrotka RX CARBO 30

« wstecz

Na pierwsze w tym roku wiślane bolenie wybrałem się z kołowrotkiem Mistrall RX Carbo 30 i wędką Mistrall Lexus Spin (którą opisałem w poprzednim artykule). Postanowiłem że na pierwszy ogień połowię na długiej, starej opasce gdzie woda przy odpowiednim poziomie rzeki w kilku miejscach się przelewa tworząc tzw. warkocze a to jedne z najlepszych miejscówek boleniowych ale i nie tylko... Sporo tu wypłyceń (przykosa) przy których zbiera się drobnica a za nimi drapieżniki.

Nad Wisłę nie ruszam się bez okularów polaryzacyjnych które pomagają w czytaniu wody oraz chronią oczy przed rażącym słońcem (polecam modele z serii Active Sport firmy Mistrall) i odpowiednim obuwiem. Najlepsze będą lekkie piankowe kalosze które nie zmęczą nóg podczas długich wędrówek nad wodą gdzie często mamy do czynienia z błotem , piachem i kamieniami a w chłodniejszych porach roku ochronią nasze stopy przed zimnem. 

Wracając do łowienia... 
Tego dnia pogodowo było nie za specjalnie... Jak wiadomo bolenie najlepiej biorą w słoneczne i bezwietrzne dni a tym razem silnie wiało a słoneczka było jak na lekarstwo. Mimo tego ok. godz. 8:00 rano zacząłem obławiać wspomnianą wcześniej opaskę idąc w górę rzeki. Moje ulubione boleniowe przynęty to przede wszystkim woblery hand made i uklejopodobne wahadła. Do miejscówki podochodzę bardzo cicho i ostrożnie często lekko schylony jak najdalej od potencjalnego żerowania ryb ale w zasięgu rzutu tak aby można było dorzucić w to miejsce lub lekko je przerzucić... Pierwsze rzuty wykonuję jak najbliżej opaskowych kamieni wędkę trzymając ku górze tak aby wobler przeszedł przez tworzące się tam zastoisko... bardzo często następuje tu atak bolenia w przynętę.Później stopniowo wachlarzem, przesuwam rzuty w kierunku głównego nurtu. Tam też bardzo często następuje branie. Wobler prowadzę najczęściej w szybkim lub średnim tempie ale czasem branie następuje też podczas wolnego zwijania. Tak też obłowiłem pierwszą miejscówkę. Niestety bez brania. Na szczęście drugi warkocz okazał się mniej pechowy i właśnie tutaj w drugim rzucie poczułem na kiju silne uderzenie... Wędka zaczęła niesamowicie pulsować a hamulec kołowrotka zaczął grać swoją melodię... Na początku holu myślałem że to wielki boleń jednak po chwili ryba zaczęła silnie murować do dna i uciekać z prądem wybierając z kołowrotka coraz to większe ilości żyłki więc byłem już pewien że na pewno nie jest to boleń a przyłów w postaci sporego sumka. Po około 10 minutach pięknej walki ryba traci siły i wykłada się na powierzchni. Muszę przyznać że testowany przeze mnie kołowrotek MISTRALL RX CARBO 30 spisał się podczas holu po prostu rewelacyjnie. Jest to sprzęt z niższej półki cenowej a poradził sobie z niełatwym przeciwnikiem jakim jest wiślany sum. Precyzyjny i płynny hamulec pozwolił mi na komfortowy hol podczas gwałtownych szarpnięć i odjazdów dużej ryby. Kołowrotek jest bardzo starannie wykonany. Żyłka układana jest równo a podczas wykonywania dalekich rzutów nie skręcała się ani nie plątała. 


Podsumowując moje wrażenia, jestem bardzo zadowolony z tego sprzętu, który podczas tej wyprawy i dość intensywnego łowienia w trudnych wiślanych warunkach, działał bez zarzutów. Śmiało mogę go polecić do łowienia boleni, szczupaków i sandaczy.
Wyłączny dystrybutor: